Free Music Sites
Free Music Online

free music at divine-music.info
  • Wpisów:64
  • Średnio co: 32 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 17:41
  • Licznik odwiedzin:2 463 / 2102 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Zamęt, który nigdy się nie kończy. Nocą samotność i iluzje. Zamykające się ściany, serce bijące w rytmie wiszącego zegara. Stoisz sam na sam z myślami. Nie możesz się uwolnić od przeszłości. Czujesz, ze nie dajesz rady. Ogarnia cię niemoc, przeciwstawienia się temu wszystkiemu. Zatrzymujesz się na skraju przepaści. Przeklinasz te wszystkie niewykorzystane możliwości, zastanawiasz się czy to nie aby cześć terapii. Cicho szepczesz, ze wymiękasz. To koniec, nie możesz już dalej ciągnąc tej dziecinady, wolisz zginąć, mając zarazem nadzieje, ze trafisz tam, gdzie zawsze dojść chciałaś. Nie ma nic porównywalnego. Rozkładasz ramiona, oddajesz się chwili, rozdzierają cie emocje, nie możesz opanować uczuć. Tłumaczysz się sama sobie, z popełnionych błędów. Nie jesteś w stanie uronić łzy. Zamykasz oczy, starasz się przemilczeć istotne zdanie, ze nadal ci zależy, ale na koniec zachowujesz swoja dumę, godność i resztki honoru. Śmierć czeka na oswojenie, skaczesz, czuje sie wolny a nagle sie budzisz



Chciałabym po prostu do niego napisać, dowiedzieć się co u niego, czy jest szczęśliwy, czy wszystko jest tak jak chciał, wiem, że i tak nie powiedziałby mi niczego nowego, ale kurwa, niech da jakikolwiek znak życia. Moje oczy tęsknią za jego zielonymi tęczówkami, opuszki moich palców za jego ciałem, dłonie za dłońmi, usta za ustami, język za jego smakiem, moje ciało za jego ciepłem, uszy za tonem jego głosu, gdy mówił, że mnie kocha, nos za jego zapachem, a ja za nim. Po prostu. Od niego nie chcę niczego, za to od świata chcę bardzo wiele, bo chcę jego, znów, choć na chwilę. I tu nie ma innej opcji, którą ktoś chce ode mnie wywalczyć niczym aktor sterujący kukiełką. Nie przestanę go kochać i szkoda, że nikt nie bierze tego pod uwagę w planach na resztę mojego życia.



Chodź tu. Usiądź obok mnie i mnie przytul. Ostatni raz, naprawdę ostatni. Miejmy odwagę porozmawiać o tym, co straciliśmy. O tym, co zniszczyliśmy, jakie popełniliśmy błędy, jak mogliśmy to naprowadzić, ale nie zrobiliśmy tego. O wszystkim co już za nami, o wspomnieniach, które mimo upływu czasu i wyblakniętych zdjęć nie znikają. Postarajmy się zrozumieć tą nieistniejącą już miłość, dobrze?



robiłam zadanie z matmy, siedział na przeciwko mnie podparty jedną ręką kontrolując każdy mój ruch. uniosłam wzrok do góry i lekko się uśmiechnęłam. - co? - zapytałam wracając do poprzedniego zajęcia. - lubię na Ciebie patrzeć. - wzruszył ramionami. milczałam, skupiona na zadaniu. - tak sobie myślę teraz, że nie mogłem lepiej trafić. pierwszy raz tak naprawdę zakochałem się do takiego stopnia. może to nie jest odpowiedni temat ale wcześniej traktowałem dziewczyny jak zabawki. żadna tak naprawdę mi nie pasowała. do czasu.. popatrz ile już razem jesteśmy a uczucie do Ciebie zwiększa się z każdym dniem. - mówił wpatrując się we mnie. spojrzałam na niego uśmiechając się. - jak pierwszy raz Cię zobaczyłem od razu wiedziałem, że muszę coś zrobić. to było zakochanie od pierwszego wejrzenia, oczarowałaś mnie swoją urodą a później? nie dowierzałem, że trafiłem na dziewczynę z tak cudownym charakterem. - uśmiechnął się lekko i podchodząc do mnie musnął moje wargi.



siedział na przeciwko mnie rozwalony na krześle , unosiłam co chwilę wzrok zerkając na niego ukradkiem , on robił dokładnie to samo . zerkaliśmy na siebie co najmniej raz na pięć sekund . wpatrzyłam się w jego czarne adidasy , po chwili skupiłam uwagę na przetartych spodniach na kolanie aż w końcu doszłam do jego oczu tak kurewsko niebieskich . uśmiechnął się a ja odwzajemniłam ten uśmiech . z każdą minutą coraz bardziej się rozkręcaliśmy , dłuższe głębsze spojrzenia , szerokie uśmiechy . ale za chuja nie potrafiliśmy zagadać , żadne z nas nie miało odwagi na ten ruch . teraz siedzę tu sama w czterech ścianach a w głowie zamiast swojego chłopaka mam właśnie tamtego . nie potrafię nazwać tego uczucia . nie wiem czy można to nazwać zakochaniem od pierwszego wejrzenia czy może zauroczeniem które przejdzie po tygodniu . jak mogłam się zakochać w chłopaku którego zupełnie nie znam? nie wiem kim jest ani jaki jest. ale cholernie mi go brakuje.



- ale z Niego frajer. - rzuciła przyjaciółka oglądając Jego zdjęcia z jakąś laską. uśmiechnęłam się odpowiadająco, grzebiąc w telefonie. - kurde, zastanawiam się jak Ty mogłaś z Nim być. - kontynuowała. - zobacz tylko, jaki z Niego lovelas. co tydzień inna. dziwne, że z Tobą akurat wytrzymał cały rok. - mówiła nie zwracając uwagi na Moją obecność. - minęły już dwa miesiące, a ten jak nie ta to inna. - przestań! - krzyknęłam zrywając się z łóżka. kumpela spojrzała na Mnie, po chwili wybuchając śmiechem. - nie dziwię się, że już nie jesteście razem. zresztą od początku mówiłam Ci, jaki to typ. - drążyła dalej. - dobrze, że już Go nie kochasz. - dodała wychodząc z Jego profilu. szybko opanowałam krążące w kącikach oczu łzy, szepcząc w myślach ' jasne, nie kocham ' .



Ta myśl kłębiła się w jej głowie od dłuższego czasu. Nie mogła zasnąć w chłodna noc wyszła na balkon, Chciała w ciszy i spokoju pomyśleć. Pomyśleć o jej uczuciach do NIEGO. Nie umiała się zmienić, nigdy nie umiała w prost mówić o tym co czuje, Łzy spływały po policzkach, patrząc w gwiazdy uświadomiła sobie, że nie potrafi mu tego powiedzieć. Nie potrafi patrząc mu w oczy powiedzieć jak bardzo go kocha, co wcale nie znaczy, że tego nie czuje.



Wróciłam wczoraj późno wieczorem,zaraz po wejściu do pokoju zastałam siedzącą na łóżku matkę.Rzuciłam kontem oka w jej stronę zawieszając torbę na krześle.Rozrzucone na pościeli nasze fotografie,sterta liścików i zeszyt który zapełniony był całym żalem,wylewanymi łzami po jego odejściu,a do tego wbijający się w moje ciało wzrok mamy 'Co tu robisz?'rzuciłam oschle zgarniając nerwowo wszystkie rzeczy z łóżka 'Wiesz,szkoda mi ciebie córeczko'ze łzami w oczach spojrzała w moje oczy chwytając moją dłoń,szeptając ze współczuciem 'Nie rozumiem'unikając kontaktu wzrokowego przełknęłam ślinę'Dobrze wiesz o czym mówię.Nie radzisz sobie z jego brakiem.Boję się,że twoje serce tego nie wytrzyma.Martwię się'-"Nie mamo.Jest w porządku' syknęłam po czym wyszłam z pokoju zamykając cicho za sobą drzwi'Boli cholernie boli'-pomyślałam przykładając dłoń do serca-tak miała w zupełności rację,serce pękało na pół kiedy tylko o nim słyszałam,ale nie mogłam powiedzieć jej prawdy,nie mogłam .



Weszłam do jego pokoju.Był gotów wciągnąć kolejną krechę.Gwałtownie podbiegłam do biurka i strąciłam białe gówno na podłogę-Co ty wyprawiasz do cholery?!-łzy stanęły w moich źrenicach,drżące dłonie przyłożyłam do twarzy,wyduszając z siebie marne-Obiecałeś-opierając się plecami o ścianę,zsuwałam się powoli w dół ku podłodze-Po co tu w ogóle przychodziłaś?!Jak zwykle wszystko zepsułaś!-wzruszyłam ramionami na jego słowa,wbijając wzrok w drewnianą podłogę-Zrobiłeś się taki zimny,tak cholernie zimny-odwracając wzrok udał,że nie słyszy,nie odpowiedział nic-Jeżeli już musisz mnie ranić,wolałabym,żebyś mnie bił,nie mówił że kochasz niż codziennie niszczył mi serce pustymi obietnicami,nie wiesz jaki cholerny ból mi zadajesz,nie wiesz jak bardzo niszczy to moje serce-ocierając łzy,spojrzałam na niego ostatni raz po czym wyszłam nie zamykając za sobą drzwi ./D.
 

 
A mimo to wszystko jest idealnie, wszystko jak z bajki. Ona jest czasem szczęśliwa, uśmiecha się, bawi się każdą szczęśliwą chwilą, czuję się wspaniale i pełna pozytywnych promieni a On ? On jest z innej bajki. Z bajki o rycerzach z żelaznej zbroi mówiących ' jak nie ta to inna '. A Ona zatapia w morzu łez swe blond włosy i zasypia myśląc o idiotycznych szczęśliwych zakończeniach. Ale bajki są inne i mają inny morał i różnych bohaterów, więc nie zakończą się wspaniałą balladą o miłości naiwności obu bajek. Zakończ się w poszukiwaniu szczęścia, poszukiwaniu nadziei na szczęśliwy koniec. Nawet jeśli nie będą razem i pieśń o nich nigdy nie powstanie. Nigdy o nich nie zapomną. Bo nawet jeśli bajki były inne i z różnych książek wzięte to nie znaczy, że młodzi kochać nie umieli. To znaczy że inny los im był darowany. Po po prostu książki były zbyt blisko siebie, do­tykające się grzbietem i sklejone kartki wywołały mętlik w opowieściach każdej z nich. To nie powinno się stać tak jak wiele rzeczy w naszych życiu jak i moim. Ale dzięki temu dwa bajki nauczyły się nieszczęśliwej miłości. Miłości z której nie ma morału, miłości który morał każdy zna z własnego doświadczenia.
 

 
Potrafiła grać . Nie okazywała smutku . Trzymała to wszystko głęboko w sobie. Znajomi tylko oni mogli po rozmowie z nią rozpoznać że jest coś nie tak. Wystarczyło też jedno głębokie spojrzenie w jej oczy . W oczy które krzyczały z bólu. Które mówiły mam dość . Które płakały nocami . Które były smutne jak i ona . Które widziały tylko czarno - białe barwy. Czarno - biały świat . Nic nie było kolorowe . Nic nie miało sensu . Grała . Udawała przed ludźmi że jest wszystko okej . Uśmiechała się . Pełna radości na zewnątrz a w środku tak zmęczona smutkiem, żalem, cierpieniem, bólem, rozpaczą, tęsknotą,ciepłem . . . Nikt nie był w stanie jej rozgryźć . Nie dawała niczego po sobie poznać . Samotne wieczory pełne łez to była jej codzienność . Gdy już miała dość totalnie dość wszystkiego . Wreszcie pękła . Pokazała prawdziwe uczucia . Uwolniła je . Wcale nie było lepiej . Początkowo gdy ją ktoś pytał co jest odpowiadała '' nic , nie chcę o tym gadać''. Lecz gdy znalazła się osoba która ją przycisnęła, której powiedziała wszystko ulżyło jej . Chociaż troszkę ale ulżyło . Płakała razem z tą osobą . Przed innymi czasami nadal grała . Zawsze pojawiało się kilka osób które zaczęło ją wspierać, pocieszać , dodawać otuchy, robić wszystko by sie uśmiechnęła , przestała płakać. Mówili jej że zawsze może na nich liczyć , że zawsze może pisać, dzwonić , zawsze może się wyżalić . Lecz ona nigdy nie chciała się narzucać . Nie chciała przeszkadzać . I co jest najgorsze wolała za każdym razem nadal trzymać wszystko w sobie . Nigdy sie nie zmieniała. Taka sama pozostała do dziś . Aż po każdym wyciągnięciu jej z dołka pojawiała się osoba która wszystko niszczyła. Przyjaciółki gotowe zrobić wszystko by zapomniała . Lecz ona zawsze była taka sama . Nie zmieniła podejścia do życia . Postanowiła być taka zawsze. Być sobą ! . A nie tak jak inni stawać się kimś innym . Kimś kto nie jest sobą . Po co komu to ? . ! . Nie rozumiała nigdy takich osób. Do niedawna była szczęśliwa mająć blisko siebie przyjaciół . Lecz pare tygodni temu wyjechała za granicę . Tam znów grała że wszystko jest ok . Lecz ostatnio pękła . Pokazała jak jej źle . A co najgorsze połowa znajomych olała ją. Zgrywali przyjaciół jakimi nie są . Zawiodła się na nich . Lecz ci najważniejsi zostali . I to właśnie dla nich żyje . Dla nich jest. To na nich może liczyć . To oni ją wspierają . To oni są i czekają na jej powrót . Uwierzyła w nich ! . Trwa dla nich . . . Ostatnio pojawiła sie w jej życiu osoba która powiedziała jej : '' nie warto sie przejmować tymi fałszywymi przyjaciółmi . nie warto sie nad sobą użalać . doceń to co masz a walcz o to czego pragniesz. nigdy się nie poddawaj . masz mnie masz tych prawdziwych przyjaciół. bądź dla mnie . bądź dla nich . walcz. nie rób niczego głupiego. pokaż że jesteś silna. pokaż że warto . pokaż że wcale nie masz zamiaru się poddawać . mała dasz rade wieżę w ciebie .'' To bardzo jej pomogło . Stała się silniejsza . Troszkę ale zawsze coś . Jest to dziewczyna z niską samooceną . Dziewczyna nie wierząca w siebie . Ale teraz postanowiła być twarda. Nie dać się łatwo złamać . Lecz zdania o swoim wyglądzie nigdy chyba nie zmieni . Tak na prawdę pisałam to ja . We własnej osobie pisałam jak o jakiejś innej dziewczynie którą dobrze znam . Przeciez mogłam pisać normalnie jako ja . Ale wolałam taką wersję . Pamiętajcie nie warto się poddawać ! Są osoby dla których warto być. Warto żyć. Warto trwać . ! One zawsze będą . Są to nieliczne osoby ale zrozumcie one są . I chcą abyście wy byli . I aby wam było jak najlepiej . !!! ./D.
 

 
20 września , właśnie zaczęła się długa przerwa , wyszła z koleżanką na boisko i usiadła na ławce , nie śmaiał,skroma dziewczyna , czuła się zagubiona wśród tych wszystich ludzi .Podczas przerwy zauważyła wysokiego blondyna oniebieskich oczach , nie mogła oderwac od niego wzroku . Usiadł wraz z kolegami na ławce na którą miała wręcz idealny widok.Gdy tylko spojrzała się w jego strone , on wraz z kumplami patrzył się na nie.Uśmiechał się , nie wiedziała dlaczego , czy smiał się z niej czy też ten uśmiech był szczery i przyjazny , nie interesowało ją to , ważne że uśmiechnął się w jej strone . Jeden z jego kumpli - murzynek - podszedł do dziewczyn z pytaniem " dlaczego się na nas cały czas patrzycie " - dziewczyny tumaczyły się że to oni się patrzą , konwersacja ta ciągneła się tak wkółko przez 2 minuty a polegała na wypieraniu się prawdy , murzynek odszedł .Przerwa dobiegła końca , weszły do budnyku i staneły na cholu pod balkonem , blisko nich zatrzymał się ten cudowny chłopak .Zerkała na niego z uśmiechem , aż nagle ku jej zaskoczeniu chłopak zrobił krok w jej strone , podszedł do nich pod pretekstem"czy wy jesteście siostrami" - choć wcale podobmne nie były . Ona nie mogła oderwać wzroku od jego prześlicznych oczu i ledwo wymawiając te słowa odrzekała " nie " . Zdziwiła się - pozytywnie - że chłopak , najprawdopodobniej straszy , taki jak on zwrócił na nią uwagę , podszedł i "zagadał" . I tak zaczeła się ich znajomość . Pamiętam ten dzień jakby on był wczoraj .Przez wiele tygodni machali do siebie , uśmeichali się . Dziewczyna pewnego dnia postanowiła spytac go o jego imnie i o Facbeooka , chłopak zdradził jej swoje wyjątkowe imie a na pytanie o fb odpowiedział że go nie posiada . Mimo to dziewczyna nie zrezygnowała ,za wszelką cene chciała zdobyć jakie kolwiek źródło kontaku z nim poza szkołą , próbowała załatwić sobie jego numer telefonu , poprosiła kolegękoleżanki - pana x . Gdy on go poprosił o numer dla niej ,on odpowiedział ' co nie znam żądnej kiszki (przekręcił jej nazwisko ) ?! nie daje numreu pokemonom " . Dziewczyna zasmuciła się z lekka , ale w głebi duszy miala nadzieję że znajdzie z nim jakieś zródło kontaktu . Przeprowadziła się ona bowiem niedawno dopiero do miasta gdzie zaczeła chodzić do gimnazjum , nie miała internetu w komputerze , postaniowiła więc wejść na nk w telefonie z nadzieją że mimo iż nie zna jego nazwiska odnajedzie go. Ku jej zaskoczeniu , czekła na nią wiadomość , otworzyła ją , przeczytała uważnie : " wszedłem nato gówniane nk z myślą że ... dawaj swoje gg " gdy tylko to przeczytała zaczęła skakać z radości po łóżku.Dziewczyna podała mu swój numer gadu - gadu , i jescze tego samego wieczoru napisal do niej . Świetnie im się razem pisało .Pamiętam te słowa z pierwszej rozmowy " pirwszy raz z Tobą pisze a już wyznaje Ci młość " - dziewczyna po tych słowach wzruszyła sie , cieszyła się że ma z nim kontak że to właśnie z nim teraz pisze . I tak miłay dni , zaczeli mówić sobie " cześć " w szkole . Aż pewnego dnia chcłopak zaproponowal jej odprowadzenie do domu - zgodziła się . Była bardzo nie śmiała , nie wiele mówiłą . I tak miły tygodnie,wspólne powroty ze szkoły , rozmowy w szkole i nieśmiałość dziecwzyny w stosunku do chłopaka była coraz mniejsza ale nadal istniała .W mojej głowie wciąż przewija się ten dzień - 20 listopada . Najgorszy dzień , hm w jej życiu ? poczuła taki zawód na kim , na kimnaprawde jej zależało , jak nigdy. Chłopak poznał dzieczynę , zaczeli się spotyać , z nią nie utrzymywał kontaktów , nie pisał , nie rozmawiał ,wystko urwało się tak nagle .Dziewczyna była rozpaczona , nie wiedziała co robić , czekała . No i się doczekała , chłopak napisał w końcu do niej , dowiedziała się także że ma dzieczyne , była załamana , ale nie dawała tego po sobie poznać , rozmwiali już normalnie , lecz nie spotykali się tak często jak kieyds , niekiedy wspólne powroty ze szkoły i to bybyło na tyle .Dziewczyna ta z którą aktualnie był zabroniła mu się ze nią spotykac . chłopak napsiał jej coś w stylu " nie wiem jak Ci to pwoiedziec , tymabadziej żeCiebie nie ma , ale nie możemy rozmawiać i wychodzić i się przyjaźnić " po przeczytaniu tych słów , popłakała się , była za "miękka" . Przecztała to o 7 rano , przed wyjściem do szkoły , ten dzień do fizyki ciągnął się w nieskończoność , zaraz po wf , poszła pod sale od fizyki ,zauważyła tam chłopaka - tak tego z którym wcześneij rozmawiała , on podszedł do niej , ona powiedziała " przecież nie możemy rozmawiać " a on odparł na to -"nie umiem z Tobą nie rozmawiać , nie umiem mieć na Ciebie focha , nie postarfie bez Ciebie żyć " po tych słowach dziewczyna uśmiechneła się i odparła " ja też " .zadzwonił dzwonek i oboje udali się do klas , mijały dni , tygodnie ,miesiące , zbliżyli się do siebie , dzieczyna zakochala się w nim . rozmwiali o tym i żyli dalej .chodzili na gorącą czekolade , wspólne spacery i na piłkę .Nadszedł dzień w którym chłopak powiedzieł jej " nie możesz być o mnie zazdrosna ,nie możesz za mną tesknić po jednym czy 2 dniach , nie możesz się odemnie uzależnaić "mimo to i tak , tak było , ale poprostu mu o tym nie mówiła , traktowali siebie jak przyjacieli .Po około tygodniu , dziewczyna chłopaka z którą akutalnie był , zabroniła mu się spotykać z jego przyjaciółką , on uległ jej , jak zawsze zresztą .ale to już na dłuższą opowieść ...Do dziś grają w piłe są nawet bliżej siebie niż keidykolwiek byli , cieszą się wspólnym szczęściem .Chłopak już nie jest z dziewczyną , zrozumiał połenione błędy , a z dziewczyną są najlepszymy ( jednymi ) przyjaciółmi .przeżyli i przeszli wiele przez te 9 miesięcy wpsólnej przyjaźni , ale gdy ktoś spyta ich czy było warto odpowedzą :- było warto , dla tej przyjaźni było warto .mają wspólne plany na przyszłość , wszystko im się układa jak najlepiej .Coś czuje że ta przyjaźń jest przyjaźnią NA ZAWSZE . Nikt nie jest im w stanie tego popsuć , oboje dadzą sobie radę ze wszystkim . Osobiście życzę im jak najlepiej , z pewnością tak będzie ; )/D.
 

 
Zawsze, gdy chciało jej się płakać podnosiła wysoko głowę nie pozwalając lecieć łzom. Od tamtego dnia nigdy już nie spojrzała w dół.
 

 
Nie oszukujmy sie, nie zasługujesz na mnie. Nie zasługujesz na te 5 godzin jazdy do ciebie, nie zasługujesz na śniadanie na stole i na czułe słówka szeptane do ucha, nie zasługujesz na ostre jak chilli namiętne noce spędzone przy świetle świec, nie zasługujesz na oddychanie tym samym powietrzem co ja. Na "długo i szczęśliwie" kurwa też nie zasługujesz.



Kolejny poranek kiedy powinnam dostać pochwałę, że nadal żyję. Nie zagłodziłam się, nie utopiłam w wannie, nie wzięłam nic na sen i nie zapiłam tego wódką. Nie zapiłam się tak ogólnie, nie wlazłam pod pędzący autobus. Kolejny poranek kiedy moi przyjaciele i mój psychiatra powinni przysłać mi wielki bukiet kwiatów z karteczką: Jesteśmy dumni, że sobie radzisz.



Przecież, nie można zakochać się w chłopaku ze zdjęcia.. w człowieku, którego nigdy nie dotknęłaś, choćby koniuszkiem palca, ani nigdy nie czułaś jego zapachu, bliskości, nie słyszałaś bicia jego serca i nie czułaś jego oddechu na karku.. nie można rozumiesz? Zwykłe rozmowy na gg i słodkie sms'y nie spowodują miłości.. teoretycznie tak, ale praktyka wygląda zupełnie inaczej .
 

 
Czy można kochać wiedząc, że to drań ? Cieszyć się, gdy obiecuje, wiedząc, że to kłamstwo ? Patrzeć bez końca, nawet gdy jest z inną ? Zgadzać się na pocałunki, będąc jedną z wielu ? Mówić, że się zapomniało, lecz gdy się pojawia zapomnieć co się mówiło ? Oddać wszystko co najcenniejsze, by usłyszeć, że kocha a potem tak cierpieć, bo On i tak odejdzie ? Zatęskni, wróci.. Te same kłamstwa usłyszę. I znów kiedyś będzie przesyt mnie w Nim. I znów będę zapominać. Dlatego ważne jest, by pozwolić pewnym osobom odejść na zawsze.
 

 
Zapomnieć. Takie proste słowo. Gdyby część jej mózgu potrafiła od tak, po prostu wymazać informację bez śladu. Tak Jak zapomniała o drobiazgach: wysłaniu życzeń, oddaniu książki do biblioteki, kupieniu pasty do zębów podczas zakupów w supermarkecie. Z wielkimi wydarzeniami nie jest już jednak tak łatwo. Wyryły się w pamięci na zawsze. Żyją w tkankach mózgu, pod skórą, we krwi. Zwinięte w kłębek, drzemią w nieświadomości, do czasu, aż coś je zbudzi. Ni stąd ni zowąd wspomnienia ożywają, wypełniając głowę obrazami przeszłości.
 

 
Nie żebym tęskniła czy coś, no może w małym stopniu, ale prawda jest taka, że powinieneś tu być, tak po prostu.
 

 
nic nie trwa wiecznie. Przychodzi czas, kiedy musimy pożegnać się ze światem, który znamy, z tym wszystkim, czego nie docenialiśmy, kiedy musieliśmy pożegnać tych, o których myśleliśmy, że nigdy nas nie opuszczą. Kiedy te zmiany już nastąpią, kiedy to, co znajome, odejdzie, a w jego miejsce pojawi się nowe i nieznane, możemy tylko powiedzieć 'witaj'
 

 
Musisz być silna. Zagryzaj wargi. Zaciskaj pięści. Tłum krzyk, kładąc na głowę poduszkę. Rzucaj doniczkami z okna na przechodniów, żeby odreagować. Ale nie płacz. Nigdy nie wolno Ci uronić łzy. Nie wolno Ci pokazać słabości.
 

 
Wszyscy podziwiali ją jak bardzo jest silna. Mimo tak wielu problemów potrafiła się uśmiechnąć i powiedzieć będzie dobrze. Najgorsze były wieczory. Zdejmowała maskę, którą nosiła na co dzień i zaczynała żyć normalnie.
 

 
miłość? To tylko kilka wspaniałych sms'ów, pocałunków, czasem pieszczoty a nawet seks. To tylko parę miesięcy, niekiedy lat, bycia z kimś kogo słowa przyprawiały o dreszcze. To miliony nieprzespanych nocy, mokrych od łez poduszek i koszmary do końca życia. Tysiące przepalonych paczek papierosów i wypitych przy tym win. Setki zmarnowanych zapałek na podpalanie wspólnych zdjęć. Jedyny plus miłości to zaoszczędzenie na płynie do demakijażu - zastępują go łzy.
 

 
nic nie trwa wiecznie. Przychodzi czas, kiedy musimy pożegnać się ze światem, który znamy, z tym wszystkim, czego nie docenialiśmy, kiedy musieliśmy pożegnać tych, o których myśleliśmy, że nigdy nas nie opuszczą. Kiedy te zmiany już nastąpią, kiedy to, co znajome, odejdzie, a w jego miejsce pojawi się nowe i nieznane, możemy tylko powiedzieć 'witaj'
 

 
I uwierz, nikogo nie obchodzi, że nie dajesz sobie rady.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasami brakuje mi słów, by opisać to w jakim stanie się znajduję. Czasami płaczę na tyle zachłannie, że nie potrafię złapać oddechu. Zdarza mi się, sprzeczać z własną podświadomością. Nie jestem idealna. I wcale nie zamierzam być.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
siedziala na lozku w dresie . W tle slychac bylo smutna muzyke . opierajac glowe o sciane z jej oczu po bladych policzkach poplynely lzy a w glowie wciaz przewijaly sie mysli co jeszcze sie spierdoli ..
 

 
Trzymaliśmy się za ręce, co kilkanaście sekund całowałeś mnie lekko rozchylając wargę. Mówiłeś , że tak bardzo mnie kochałeś a ja wtedy zafascynowana Tobą , głupia i naiwna nie rozmyślałam nad słowem "kochałem".
 

 
podeszła i chwyciła Go za rękę. zrozumieli, że nie mogą bez siebie żyć .
 

 

kilka kieliszków wódki i spokojnie mogę zadzwonić i powiedzieć Ci , że Cię kocham.
 

 

Pamiętasz? Mieliśmy przetrwać wszystko.
Krasza - I wiem, że
 

 
Czasem najgłupsze wspomnienia są zapamiętane latami tak było w jej przypadku Zaczęło się naprawdę niewinnie kiedy zaczęła tak naprawdę smakować życia, wszystko było jej obce alkohol, papierosy, słowo ' uzależnienie ' w jej rozsądku było nie do przyjęcia. Nowo poznane znajomości pierwsze wybryki, stawała się zupełnie innym człowiekiem. Staży znajomi zaczęli jej w ogóle nie poznawać zadając sobie wciąż pytanie 'co się stało z tamtą dziewczyną' ona była nadal wewnątrz niej wszystko wydawało się być piękne życie w końcu nabrało sensu straciła monotonność ,którą odczuwała wracając dzień w dzień do domu, robiąc to samo. Do czasu kiedy straciła swoją przyjaciółkę, myślała,że wszystko się zawaliło podczas kiedy znajomi wyciągnęli ją z domu w pewien piątkowy wieczór, który na jedno skończył się rewelacyjnie, niestety obwiniała się wracając do domu nad ranem załamana, że zawiodła rodziców, którzy nie przespali całej nocy martwiąc się o nią gdzie jest, czy nic jej nie ma, ona niestety nie przemyślała tego bawiła się wspaniale. Od tamtego ogniska nic już nie było tak jak wcześniej, poznała dwóch rewelacyjnych przyjaciół, z którymi spędzała miło każdy dzień, do czasu kiedy jeden z nich oczarował ją zadurzyła się w nim chociaż próbowała się tego wyprzeć . Kiedy spotykała się z nim dzień w dzień pierwsze sms-y, rozmowy na gadu z niczego. Zaczęło się przeradzać w coś czego jeszcze do końca nie rozumiała. Kiedy pierwszy raz ją przytulał była zachwycona.. nie zastanawiając się nad niczym olewała wszystko dla niego szkołe, dom, stawała się innym człowiekiem, tylko po to, żeby mu zaimponować. W końcu on coś zaczął czuć do niej, a może tak tylko się jej wydawało. Był przy niej cały czas, mogła na nim polegać, przychodził zawsze kiedy potrzebowała pocieszenia. Dopełniali się rewelacyjnie, czasem nawet brakowało im doby na zrealizowanie swoich planów. Nigdy się nie nudzili. Kiedy nie miał czasu na spotkanie dzwonił i rozmawiał do późna po czym i tak przychodził po nią nawet w nocy i zabierał ją na spacer godzinny przy nim . /D.
 

 

Możesz nazywać mnie Twoją, a ja i tak nigdy Twoja nie będę. Możesz mówić mi "kocham Cię", a ja i tak tego nie odwzajemnię. Możesz robić dla mnie wszystko, a nie dostaniesz w zamian nic. Wybacz. Już nie bawię się w miłość.